W czwartkowy wieczór 17 czerwca spotkaliśmy się przed budynkiem internatu na długo wyczekiwanym ognisku, zorganizowanym przez p. Elżbietę Grzesiak i p. Małgorzatę Dudę dzięki wielkiej życzliwości i pomocy pani kierownik, Iwony Malessy i pracowników internatu, dzięki którym mieliśmy i drewno na ognisko, i coś na ząb i miłe towarzystwo.
Ognisko, choć pożegnalne, wcale nie było smutne - na pierwszym miejscu była ogromna radość z bycia razem i przypomnienia sobie, jacy naprawdę jesteśmy, czym się różnimy i jakie to fajne być sobą i ze sobą w przyjaznej atmosferze. Można było pogawędzić o wszystkim po trochu, pograć w piłkę, powygłupiać się przy muzyce, a nawet ponegocjować z mrówkami na temat kompotu, który panie kucharki przygotowały jednak dla imprezujących ssaków, a nie dla owadów.
Ech, było nam tak dobrze, że dopiero brak drewna i poczucie regulaminowej przyzwoitości wobec sąsiadów zakończyło nasze spotkanie o zmroku. Niemniej już czekamy na kolejne takie okazje, nawet bez okazji...